|
|
|
|
|
|
Legenda o Arravie 4
Legenda o Arravie IV By Badun
Anonimowy autor, skopiowane ze zwoju zwanego Arrav z Avarrocka, bohater ludzi. ________________________________________________________________________________
KlÄ…twa zdjÄ™ta Avarrocka zostaÅ‚a odbudowana i nim minęły trzy lata, byÅ‚a znowu peÅ‚nym wrzawy miastem. Kupcy – nie obawiajÄ…c siÄ™ już ataków ze strony goblinów – przywozili trzy razy wiÄ™cej towarów niż przedtem, bardowie przybywali z odlegÅ‚ych ziem, by sprawdzić, kto zawarÅ‚ pokój z goblinami. Jednakże Arrav byÅ‚ niespokojny. Każdej nocy patrzaÅ‚ w niebo szukajÄ…c znaków; zapowiedzi jego zniszczenia. WiedziaÅ‚, że jeżeli kiedykolwiek zobaczy te znaki, powinien opuÅ›cić swój dom żeby uratować bliskich. Każdej nocy patrzaÅ‚ w niebo i gwiazdy, przypatrujÄ…c siÄ™ ruchom w ciemnoÅ›ci, ptakom, kometom. I jak już zapominaÅ‚ o swoim przeznaczeniu, dwa lata po zawarciu pokoju, Arrav znów miaÅ‚ sen, w którym pojawiÅ‚a siÄ™ czarna i zÅ‚a postać. Po Å›rodku pola, obok upiornej rzeki staÅ‚ Zemouregal. Po raz kolejny marhjarrat byÅ‚ ubrany w czarnÄ… szatÄ™. Na nogach miaÅ‚ czarne buty zaÅ› na rÄ™kach czarne rÄ™kawice. „Nie powiodÅ‚o ci siÄ™, Arrasie” przemówiÅ‚ Zemouoregal barwÄ… gÅ‚osu tysiÄ™cy szepczÄ…cych ostrzy „PrzybÄ™dÄ™ do Avarrocki i zniszczÄ™ jÄ…. Å»adne Å‚zy nie zostanÄ… za niÄ… przelane, bo zniszczÄ™ wszystkich ludzi – zobaczysz jak prastara rasa powraca do wÅ‚adzy. Moje legiony zakryjÄ… horyzont z każdej strony, a ty bÄ™dziesz ostatnim, który bÄ™dzie widziaÅ‚ Å›wiatÅ‚o. Przyrzekam ci to.” Arrav otworzyÅ‚ swoje usta, chcÄ…c przemówić, lecz wydobyÅ‚y siÄ™ z niej jedynie pajÄ…ki. PrzebiegÅ‚y po jego twarzy, gryzÄ…c przebiegÅ‚y przez jego klatkÄ™ i rÄ™ce. Ten sen tak go przeraziÅ‚, że obudziÅ‚ siÄ™ z krzykiem. Tych kilku starców, którzy uciekli ze zniszczenia Avarrocki usÅ‚yszeli krzyk, i wiedzieli, że Arrav ich opuÅ›ci. O poranku, wszyscy wstali by go poszukać, ale jego dom byÅ‚ pusty. Nie wziÄ…Å‚ ze sobÄ… nic oprócz broni i zbroi, tak jakby wyszedÅ‚ na polowanie. Starcy byli przestraszeni, i zebrali siÄ™ na rozmowÄ™ o przeznaczeniu Arrava, o potrzebie odnalezieniu starych sojuszników. WysÅ‚ali posÅ‚aÅ„ców, aby zebrać porady od krasnoludów i ludzi z odlegÅ‚ych ziem. ________________________________________________________________________________ Tarcza zostaje dana Arrav znaÅ‚ swojÄ… drogÄ™. BiegÅ‚ przez sześć dni, z przystankami na Å‚yk wody lub kÄ™s twardego chleba. BiegÅ‚ w kierunku Imcando, i na koÅ„cu szóstego dnia dobiegÅ‚ przed ich wodza i padajÄ…c ze zmÄ™czenia poprosiÅ‚ o pomoc. „MÄ…dry przyjacielu, miaÅ‚em sen o Zemouregalu i teraz nie planuje zniszczyć tylko mojego domu, a wszystkich moich ludzi, na każdym kraÅ„cu tego Å›wiata.” Wódz podniósÅ‚ swÄ… rÄ™kÄ™ by uciszyć Arrava. „Arravie, wiemy o twoim przeznaczeniu i wiemy, że Wróg powiÄ™ksza swe siÅ‚y. Nasi mÄ™drcy wyczuli ciemność nadchodzÄ…cÄ… z póÅ‚nocy. W ogniach zaklÄ™tej kuźni widzieli przyszÅ‚ość, i tylko jedna droga jest dla nas otwarta. Gdy Wróg wybije ludzi, spojrzy w naszym kierunku i zostaniemy odtrÄ…ceni na bok i kompletnie wyniszczeni. Tarcza jest twoja, bo tylko ty możesz go powstrzymać.” Po tym, Arrav wstaÅ‚. Krasnoludy widziaÅ‚y, że jest peÅ‚en godnoÅ›ci, i przyniosÅ‚y tarczÄ™. Choć dla Arrava wyglÄ…daÅ‚a jak zwykÅ‚a tarcza, Imcando widzieli w niej misternÄ… sztukÄ™ i zaklÄ™tÄ… w niej magiÄ™. Arrav przytrzymaÅ‚ jÄ… przed sobÄ…, majÄ…c nadziejÄ™, że zobaczy to, co widziaÅ‚y w niej krasnoludy. Wódz Imcando wyszedÅ‚ na przód, siÄ™gajÄ…c Arravowi zaledwie do pasa i zaczÄ…Å‚ wyjaÅ›niać „ZaklÄ™cia tej tarczy bÄ™dÄ… ciÄ™ bronić przeciwko każdego typu magii, jaki Mahjarrat może przywoÅ‚ać. Dlatego wÅ‚aÅ›nie Zemouregal jÄ… chce: gdyby jÄ… posiadaÅ‚ mógÅ‚by zabić każdego ze swoich wspóÅ‚plemieÅ„ców. Mahjarrat to odosobniona i zazdrosna rasa, której czÅ‚onkowie zawsze dążą do bycie ponad drugimi, żeby sobÄ… wÅ‚adać. Weź tÄ… tarczÄ™ ze sobÄ…, a Zemouregal nie bÄ™dzie miaÅ‚ nad tobÄ… żadnej wÅ‚adzy.” Arrav wziÄ…Å‚ tarczÄ™ w rÄ™kÄ™, szybko ukÅ‚oniÅ‚ siÄ™ i wybiegÅ‚. ________________________________________________________________________________ Przeznaczenia Arrava wypeÅ‚nione WiedzÄ…c, że wkrótce jego dom bÄ™dzie zagrożony, Arrav biegÅ‚ z powrotem tam szybko jak tylko mógÅ‚. Ludzie z Avarrocki nie próżnowali podczas jego obecnoÅ›ci, gdy przybyÅ‚ zobaczyÅ‚ pod bramÄ… jakÄ…Å› setkÄ™ wojowników z innych ziem ludzi. WewnÄ…trz murów staÅ‚y dwa tuziny krasnoludów w ciężkich zbrojach, uzbrojonych w topory i mÅ‚oty. TrwaÅ‚y przygotowania do oblężenia. Arrav poszedÅ‚ prosto do Sali Starców i wchodzÄ…c, przytrzymaÅ‚ tarczÄ™ przed sobÄ…. „WróciÅ‚em z tarczÄ… Imcando, która bÄ™dzie zgubÄ… Zemouregala” powiedziaÅ‚ „Jego czary zostanÄ… dziÄ™ki niej zniszczone, a ja przetnÄ™ jego gardÅ‚o swym mieczem! Ludzie nie muszÄ… siÄ™ bać, bo dopóki żyje ten Å›wiat bÄ™dzie niebem dla nas i piekÅ‚em dla naszego wroga.” Starszyzna mówiÅ‚a miÄ™dzy sobÄ… przyciszonymi gÅ‚osami, nie chcÄ…c by Arrav ich usÅ‚yszaÅ‚. Po chwili najstarszy z nich podniósÅ‚ gÅ‚owÄ™ by przemówić: „Arravie z Avarrocki, widzimy, że masz wiarÄ™ w naszych bogów i siłę w swoich ramionach, ale hordy wroga, które siÄ™ przed nami gromadzÄ… sÄ… niezliczone. Nasi posÅ‚aÅ„cy mówiÄ…, że idÄ… w tÄ… stronÄ™, niszczÄ…c i palÄ…c wszystko po drodze. Jutro ich armia przybÄ™dzie pod nasze mury. Wierzymy w ciebie, ale musisz siÄ™ poÅ›pieszyć z przygotowaniami do bitwy.” Arrav byÅ‚ zmÄ™czony podróżą, ale wiedziaÅ‚, że starszyzna miaÅ‚a racjÄ™. OdpoczywajÄ…c przez zaledwie minimalne chwile, zebraÅ‚ wszystkich mężczyzn i kobiety w Avarrocce i uzbroiÅ‚ ich, w co tylko miaÅ‚. WidÅ‚y, patyki i Å‚opaty byÅ‚y gÅ‚ównym źródÅ‚em jego obrony. Å»oÅ‚nierze, którzy przybyli z daleka znali swoje obowiÄ…zki, zaÅ› Å‚ucznicy stali na murach. Krasnoludy wykopaÅ‚y dziury pod murami, i porobiÅ‚y prowizoryczne puÅ‚apki, które miaÅ‚y za zadanie spowolnić wroga. Całą noc trwaÅ‚o przygotowywanie miasta, ale gdy nadszedÅ‚ poranek, wszyscy podupadli na duchu. Od horyzontu do horyzontu ciÄ…gnÄ…Å‚ siÄ™ cieÅ„, poruszajÄ…c siÄ™ i skrÄ™cajÄ…c siÄ™ niczym bestia. Na przedzie, Arrav widziaÅ‚ wysokÄ…, ciemnÄ… sylwetkÄ™ Zemouregala. Jego oczy byÅ‚y niczym pÅ‚onÄ…ce wÄ™gle, a wokóÅ‚ niego krążyÅ‚ czarny dymy i węże z krwi. NiecaÅ‚e sto jardów od murów szkielety i zombie siÄ™ zatrzymaÅ‚y. Zemouregal wyszedÅ‚ na przód i - patrzÄ…c w miejsce, w którym staÅ‚ Arrav – stanÄ…Å‚ i zaczÄ…Å‚ siÄ™ Å›miać. Na niebie ponad nimi, zaczęły siÄ™ ksztaÅ‚tować przerażajÄ…ce formy ognia i dymu, krążąc wokoÅ‚o pola bitwy nim runęły w kierunku obroÅ„ców. Setki strzaÅ‚ przeleciaÅ‚y przez chmury trafiajÄ…c wielu obroÅ„ców i pozbawiajÄ…c ich życia. Ale gdy jedna ze strzaÅ‚ trafiÅ‚a Arrava nagle spalaÅ‚a siÄ™ ona w powietrzu. Arrav poprowadziÅ‚ obroÅ„ców przez rzekÄ™ by stawić czoÅ‚a armii Mahjarrata. Armia nieumarÅ‚ych runęła do przodu jak jeden, strzaÅ‚y leciaÅ‚y w ich stronÄ™ niczym deszcz. Nic nie mogÅ‚o jednak powstrzymać ich ataku, i obroÅ„cy murów przypatrywali siÄ™ tylko jak ich bracia musieli walczyć z tymi, którzy niegdyÅ› byli jednym z nich. Każdy czÅ‚owiek, który padÅ‚ raz jeszcze wstawaÅ‚ machajÄ…c broniÄ…. Arrav staÅ‚ poÅ›rodku tej walki niczym wojownik bogów. Każdy, który próbowaÅ‚ siÄ™ do niego dostać ginÄ…Å‚, by już nigdy nie wstać. Wkrótce wokóÅ‚ niego leżaÅ‚y sterty ciaÅ‚. PobiegÅ‚ na przód w Å›rodek armii Zemouregala, wycinajÄ…c sobie drogÄ™ do czarodzieja. Za nim, Avarrocka wystawiÅ‚a silnÄ… obronÄ™, ale brzegi miasta już pÅ‚onęły a na ulicach biegaÅ‚y grupy wrogów. Jedynie przy blokadach i ufortyfikowanych domach ludzie i krasnoludy spowalniali atak wroga. W koÅ„cu, Arrav przebiÅ‚ siÄ™ przez armiÄ™ wroga i spojrzaÅ‚ na Zemouregala. Mahjarrat nie byÅ‚ tak wysoki jak Arrav, ale trzymaÅ‚ w rÄ™ce miecz z dymu i cienia. „Twój koniec jest bliski, gÅ‚upcze” powiedziaÅ‚ Zemouregal „twoja tarcza może obroni ciÄ™ przed mojÄ… magiÄ…, ale twój dom utonie w krwi. Nawet teraz, twoi ludzie ginÄ… tylko po to by zasilić mojÄ… armiÄ™ jako niewolnicy. A teraz, moje agresywne dziecko, poznasz mojÄ… siłę.” Z tymi sÅ‚owami, Zemouregal skoczyÅ‚ na przód z prÄ™dkoÅ›ciÄ…, jakiej Arrav jeszcze nigdy nie widziaÅ‚. I choć ciaÅ‚o Zemouregala byÅ‚o chude, każde uderzenie, które zadaÅ‚ Arravowi ciÄ…gnęło z sobÄ… wielkÄ… siłę. Jedyne, co Arrav mógÅ‚ zrobić byÅ‚o bronić siÄ™, a za nimi Avarrocka pÅ‚onęła. RozumiejÄ…c, że jego przeznaczenie nie jest przeznaczeniem jego ludzi, Arrav zaprzestaÅ‚. Miecz czarodzieja przedarÅ‚ siÄ™ przez jego obronÄ™ i wbiÅ‚ głęboko w udo. Zemouregal zaczÄ…Å‚ siÄ™ z niego Å›miać, i odrzuciÅ‚ do tyÅ‚u swój kaptur. Czaszka z pÅ‚onÄ…cymi oczodoÅ‚ami spojrzaÅ‚a ponad zniszczone pola, i jego wzrok niósÅ‚ ze sobÄ… złą magiÄ™ i Å›mierć. Arrav spojrzaÅ‚ na swojÄ… tarczÄ™, bez Å›ladu walki i zrozumiaÅ‚ swoje prawdziwe przeznaczenie. BiegnÄ…c z powrotem do miasta, Arrav zÅ‚apaÅ‚ kraniec swej tarczy i rzuciÅ‚ niÄ…. WylÄ…dowaÅ‚a po Å›rodku ulicy, i na poczÄ…tku nic siÄ™ nie dziaÅ‚o, ale chwilÄ™ później wszyscy nieumarli rozpadli siÄ™ na proch, ognie wymarÅ‚y a podniebne horrory wykrzyczaÅ‚y po raz ostatni. Kilku ludzi wyszÅ‚o zza barykad a krasnoludy wyjrzaÅ‚y znad stert ciaÅ‚, zastanawiajÄ…c siÄ™, co siÄ™ staÅ‚o. MÅ‚ody czÅ‚owiek, nie mógÅ‚ mieć wiÄ™cej niż szesnaÅ›cie lat, staÅ‚ poÅ›rodku trzymajÄ…c tarczÄ™. Arrav od razu rozpoznaÅ‚ tego czÅ‚owieka: byÅ‚ to wnuk jednego ze starszyzny, który rozmawiaÅ‚ z nim poprzedniej nocy, czÅ‚owiek peÅ‚en oddania i honoru. Ale zanim mógÅ‚ pomyÅ›leć cokolwiek innego, magiczny pocisk uderzyÅ‚ Arrava w plecy. Zemouregal stanÄ…Å‚ na nim, gdy ten próbowaÅ‚ przewlec siÄ™ przez bÅ‚oto i brud. „GÅ‚upcze!” WysyczaÅ‚ Mahjarrat „OddaÅ‚eÅ› siÄ™ by obronić swój dom, ale nic nie może go obronić przede mnÄ…. Jeszcze kiedyÅ› wrócÄ™. Wieki pÅ‚ynÄ… niczym moment dla mojego plemienia, i nic nie może siÄ™ dÅ‚ugo przeciwstawiać naszej woli. Kiedy wrócÄ™, ty poprowadzisz mojÄ… armiÄ™. BÄ™dziesz moim najlepszym wojownikiem; bÄ™dziesz cierpiaÅ‚ wiedzÄ…c, że chciaÅ‚eÅ› uratować swoich ludzi, ale zamiast tego ich zniszczysz.” Oleisty dym wyleciaÅ‚ z rÄ…k Zemouregala i oplótÅ‚ leżącego Arrava w ciasnym uÅ›cisku. Przez chwilÄ™, próbowaÅ‚ walczyć, ale moment później leżaÅ‚ na ziemi z białą twarzÄ…. Arrav, najwiÄ™kszy bohater ludzi, byÅ‚ martwy. PamiÄ™tamy Arrava za jego poÅ›wiÄ™cenie. PamiÄ™tamy, że nie wybraÅ‚ swojego przeznaczenia i jest on dla nas przykÅ‚adem; bo choć byÅ‚ szybszy i silniejszy niż jakikolwiek czÅ‚owiek, każdy może być tak oddany i silny duchem jak on. PamiÄ™tamy go również, bo musimy być przygotowani na jego powrót.
|
Menu
Sklepik
Start
Pomoc
|
